Niewątpliwa ozdoba wybrzeża północnej Hiszpanii – barwna wioska rybacka Cudillero.

          Jest najbardziej malowniczą wioską rybacką na wybrzeżu Asturii, regionu Północnej Hiszpanii. Ukryta pomiędzy klifami nad brzegiem Zatoki Biskajskiej, urzeka swoim położeniem i niepowtarzalną, kaskadową zabudową. Cudillero to przede wszystkim piękne krajobrazy, a spacer jego uliczkami dostarcza fantastycznych, wizualnych wrażeń!

 

 

23 września 2019 rok

 

 

             Cudillero wciąga mnie do swojego wnętrza już od pierwszej chwili, już od pierwszych metrów. Nie zdążę nawet dojść do placu głównego, bo tuż przed nim zauważam schody. Skuszona, wyobrażeniem widoku jaki mnie stamtąd czeka, wspinam się z Ryśką po dziesiątkach wąskich stopni! W górę, byle wyżej! Docieram na mały placyk z ratuszem i kościołem. Tak jak myślałam mam stąd pierwszorzędny widok na główną część miasta. Czekam na Pawła, który odprowadza auto na parking i  dostrzegam go gdy jest już prawie na placu. Drę się na całe gardło, aby tu przyszedł. Po krótkiej chwili jesteśmy razem i razem robimy zdjęcia. Malowniczość tego miejsca sprawia, że z każdą chwilą, z każdym metrem chcemy więcej!

 

 

Kamieniczki jak widzowie w amfiteatrze podziwiający przez dziesiątki lat rozgrywającą się tu akcję sztuki pt. „Życie”, na placu głównym jak scena, gdzie ludzie każdego dnia odgrywają  swoje role.

 

              Nasyceni widokami schodzimy z powrotem na główną ulicę, by już po chwili znowu dać się wciągnąć w gąszcz ciasnych uliczek. Niestrudzenie pniemy się co raz wyżej, z ciekawością zaglądając na maleńkie patia przed domami, a jak się uda to i w szczelinę w bramie! Podziwiamy po mistrzowsku wykorzystaną niewielką przestrzeń pomiędzy budynkami. Kawiarenki, restauracyjki są powciskane w każdy wolny zakamarek, a całości uroku dodają poustawiane na murkach, kolorowe donice z kwiatami i ogromne palmy. Mikre balkoniki, niewielkie  patia, wyłożone barwnymi płytkami, wszystko sprawia, że miasteczko jest naprawdę ładne.

 

 

       Docieramy do tarasu widokowego i przed nami  koncertowy widok na miasteczko i port. Pastelowe domki wyglądają stąd jak makieta. 

 

 

          Opuszczamy centrum i tu uliczki stają się bardziej  zaciszne. Prawie cały czas mamy genialny widok na wszystkie strony wioski.  Jesteśmy już tu jakiś czas, ale  i tak nie możemy oderwać wzroku od kolorowych domków powciskanych w zbocza gór. Poprzyklejane jeden do drugiego, jak z kartonu, a ich dachy jak mozaika w ceglanym kolorze.

 

 

            Idziemy dalej i wychodzimy ze ścisłej zabudowy. Kończy nam się droga, ale nie zawracamy. Znajdujemy gruntową, wąską dróżkę i schodzimy ze skarpy. Jeszcze tylko przeskok przez rowek i jesteśmy na tyłach czyjegoś domu. Wąziutkim przejściem, wciśniętym pomiędzy ogródkami i ścianami, wydostajemy się z powrotem na ulicę.  Tu okolica jest mniej atrakcyjna. Krajobraz zmienił się radykalnie, jest tak zwyczajnie. Mijamy cmentarz i idziemy asfaltową drogą w dół, która kończy się punktem widokowym. Zaczyna padać deszcz, lecz do tego już przywykliśmy. Taki urok północnej Hiszpanii. Do latarni nie docieramy, za to mamy pocztówkowy widok na nią, na port i na zabudowania wioski. W pełni usatysfakcjonowani rozpoczynamy  drogę powrotną do auta!

 

Takie punkty z wodą są szczególnie przydatne, kiedy podróżuje się z psem.

Nie wiemy czy była to wieża widokowa, czy może wojskowa wieża obserwacyjna lub coś takiego. Stan techniczny był wątpliwy i nawet Paweł nie wykazał chęci wejścia na tę betonową konstrukcję 😉

 

       Krętymi, wąskimi uliczkami i licznymi schodkami schodzimy z powrotem na główny plac miasta. Jest pełen kawiarnianych stolików i sklepików z pamiątkami. Oczywiście po drodze robimy milion zdjęć, a Ryśka szczęśliwa, w tym czasie biega bez smyczy i zwiedza po swojemu czyli bez skrępowania zagląda w każde możliwe miejsce. Kupujemy pamiątkowy magnes na lodówkę i wracamy do auta. Pogoda nie nastraja na siedzenie przy kawiarnianym stoliku! 

 

 

             W miejscowości działa biuro informacji turystycznej, łatwo je znaleźć, bo budynek stoi przy drodze na parking. Oczywiście jak zawsze wchodzimy do środka, do czego Was również namawiam! Otrzymujemy tu prostą mapę atrakcji regionu i biegniemy do samochodu, uciekając przed co raz silniejszym deszczem!. 

 

 

Informacje praktyczne:

 

  • Na spacer po mieście przeznaczcie ok. 2 – 3 godz.
  • Ze względu na wąskie ulice i mało przestrzeni nie zaparkujecie w centrum. Najlepiej przejechać główną drogą, aż do portu i tu znajdziecie duży parking.
  • Cała Asturia słynie z jabłkowego, alkoholowego napoju, u nas też się go produkuje, z cydru. Warto go zamówić w knajpie, ze względu na sposób podawania. Nalewa się go przez specjalną, zakładaną na butelkę końcówkę i leje z wysokości ok. 1 m.
  • W aplikacji park4night  zaznaczono tu darmowe miejsca noclegowe, oczywiście dla osób śpiących w aucie.
  • W bliskim sąsiedztwie wioski znajdują się ładne plaże 

Dodaj komentarz